Logo Midrasza


  Żydowski trójkąt w Budapeszcie

RUTH ELLEN GRUBER

 
Warzywniak  w żydowskiej dzielnicy Budapesztu, fot. archiwum

Warzywniak w żydowskiej dzielnicy Budapesztu
fot. archiwum

Podczas święta Chanuki, w jednym z najpopularniejszych budapeszteńskich klubów muzyki pop odbyła się impreza Muzyka klezmerska i literatura. Na ten czterogodzinny spektakl, współorganizowany przez żydowskie intelektualne czasopismo ăMult es Jovo", przyszły setki ludzi, żeby posłuchaę węgierskich i zagranicznych grup klezmerskich. Na miejscu można było też kupię książki i płyty CD z muzyką żydowską. Jednym z wykonawców tego wieczoru była budapeszteńska grupa Odessa Klezmer Band. Tworzą ją, podobnie jak wiele innych grup klezmerskich w Europie, muzycy nieżydowscy. Trzeba jednak dodaę, że wokalistą grupy jest jeden z najbardziej znanych Żydów w Budapeszcie, L‡szló Fekete, główny kantor synagogi przy ulicy Doh‡ny, wspaniałej świątyni o dwóch wieżach, stojącej w samym sercu miasta. Jest to największa synagoga w Europie i od dawna najważniejszy symbol i przedmiot dumy Żydów węgierskich.

        Na scenie Fekete nosi czarny kapelusz i długi czarny chałat, pod którym dyndają cicit. Jest przystojnym, ciemnowłosym mężczyzną o przenikliwych, czarnych oczach. Śpiewa w jidysz głębokim barytonem, w repertuarze ma takie żydowskie piosenki jak ăRebe Elimelech".

        - To jedyny kantor w Europie Środkowej, który śpiewa też z zespołem klezmerskim - ogłasza publiczności jeden z muzyków grupy Odessa Klezmer Band.

        W porównaniu z innymi państwami postkomunistycznymi, nie licząc krajów byłego Związku Sowieckiego, tutaj, na Węgrzech, mieszka najwięcej Żydów. Choęby z tego powodu miejscowa społecznośę żydowska ma zapewne największe możliwości przetrwania i rozkwitu.

        Ale sam Fekete i jego występ w rzeczy samej odzwierciedlają niektóre z napięę i paradoksów życia Żydów budapeszteńskich. Napięcia dotyczą religii i realiów życia, tożsamości i ideałów, a także aspiracji społecznych i duchowości.

Stara reklama sklepu odzieżowego Mora Grossmanna na murze domu w dzielnicy żydowskiej, fot. Ruth Ellen Gruber

Stara reklama sklepu odzieżowego Mora Grossmanna na murze domu w dzielnicy żydowskiej
fot. Ruth Ellen Gruber

        - W pewnym sensie jego religijnośę widoczna jest bardziej na scenie niż w życiu - mówi G‡bor T. Sz‡ntó, wydawca żydowskiego miesięcznika ăSzombat".

        Mimo że śpiewa po żydowsku i podczas występów ubiera się jak chasyd, Fekete tak jak większośę węgierskich Żydów należy do węgierskiej odmiany zwanego ăneologiczny" ruchu reformowanego, który bliższy jest raczej amerykańskiemu judaizmowi konserwatywnemu niż ortodoksji.

        Wraz z emancypacją Żydów w połowie XIX wieku, rozpoczął się proces akulturacji i asymilacji Żydów węgierskich, którzy zaczęli się określaę jako ăWęgrzy wyznania mojżeszowego", nie zaś ăwęgierscy Żydzi". Żydzi byli siłą napędową wielkiego bumu przemysłowego na Węgrzech pod koniec XIX wieku, wywierali ogromny wpływ na sztukę i kulturę. Wielu zmieniło nazwiska na węgierskie, wielu też przeszło na chrześcijaństwo. W dowód uznania zasług dla monarchii, Habsburgowie obdarzyli tytułem szlacheckim 350 rodzin żydowskich bądź żydowskiego pochodzenia. Żydowskie cmentarze w Budapeszcie są olbrzymie, znajdują się tam setki tysięcy grobów, a wśród nich imponujące mauzolea baronów i polityków, a także ludzi należących do elity przemysłowej i finansowej. Na wielu nagrobkach widnieje dumny napis: ăPionier madziaryzacji Żydów".

        Antysemityzm w przedwojennych Węgrzech oraz fakt, że większośę tutejszych Żydów została wywieziona przez nazistów do obozów zagłady, świadczy jednak o tym, że w wielu przypadkach asymilacja się nie sprawdziła. Po wojnie znaczna częśę węgierskich Żydów wybrała komunizm. Ale i asymilacja poprzez komunizm, jak się miało okazaę, często prowadziła donikąd - wciąż powracała sprawa tożsamości żydowskiej, wplecionej w węgierską rzeczywistośę. Ostatnio ożywione debaty wywołał film Istv‡na Szabó ăSunshine", przedstawiający dzieje rodziny żydowskiej, dla której asymilacja okazała się chybionym wyborem.

        W 1869 roku, dwa lata po uzyskaniu pełni praw, Żydzi węgierscy podzielili się formalnie na trzy odłamy: reformowany, ortodoksyjny i trzeci, nieliczny, określany nazwą Status Quo. Częśę dawnej dzielnicy żydowskiej - VII Dzielnicy w śródmiejskim Peszcie, gdzie podczas wojny mieściło się getto, nazywa się często ătrójkątem żydowskim", wyznaczają go bowiem trzy synagogi - okręty flagowe tych trzech ugrupowań religijnych.

        Synagoga w stylu mauretańskim przy ulicy Rumbacha, zbudowana w 1872 roku, była najważniejszą świątynią ruchu Status Quo. Budynek zaprojektowany przez wiedeńskiego architekta Otto Wagnera od lat niszczeje - próba jego restauracji, podjęta na początku lat dziewięędziesiątych, zupełnie się nie powiodła. Synagoga w stylu art deŽco przy ulicy Kazincziego, wzniesiona w 1913 roku, jest sercem, dziś już maleńkiej, bo liczącej zaledwie dwieście osób, społeczności ortodoksyjnej. Niedawno odnowiona, należy do kompleksu budynków połączonych wspólnym podwórkiem. Na to podwórko wychodzą okna koszernej restauracji ăHanna" - skromnej jadłodajni, w której bywa każdy, od przyjezdnego studenta do brodatego mędrca.

        Synagoga przy ulicy Doh‡ny, zbudowana w latach pięędziesiątych XIX wieku, jest główną siedzibą nurtu reformowanego. W czasie drugiej wojny światowej została ogrodzona - to właśnie tu więziono Żydów przed wywózką do obozów zagłady. Na podwórcu przed synagogą znajdują się masowe groby tysięcy ofiar Zagłady.

        Przez całe dziesięciolecia budynek i teren wokół synagogi przy ulicy Doh‡ny popadały w ruinę. Remont obiektu, w znacznej części finansowany przez rząd węgierski, trwał pięę lat i pochłonął 9 milionów dolarów. W Rosz haSzana 1996 roku synagoga została ponownie otwarta.

        - Ten budynek jest symbolem przetrwania i ciągłości narodu żydowskiego - powiedział wtedy Guszt‡v Zolt‡i, przewodniczący Związku Gmin Żydowskich na Węgrzech, który zrzesza organizacje Żydów reformowanych. - To symbol klęski Hitlera, bowiem Żydów nie można unicestwię - dodał.

        I rzeczywiście, wydaje się, że większośę spośród 3000 osób, które co roku zapełniają synagogę przy ulicy Doh‡ny podczas świąt jesiennych, przychodzi tu nie tyle po to, by się pomodlię, lecz by daę wyraz swej żydowskiej tożsamości. A do tej synagogi należy jedna trzecia albo nawet połowa wszystkich Żydów na Węgrzech, którzy uczestniczą w życiu religijnym.

        Kantor Fekete prowadzi modlitwę z bimy umiejscowionej naprzeciw Arki, która już sama w sobie jest wielkości małej kaplicy zwieńczonej pozłacaną kopułą. Przy akompaniamencie chóru i organów, jego pełen wyrazu głos, wzmocniony przez głośniki, rozbrzmiewa w najdalszych zakątkach świątyni. Kantor modli się, żywiołowo gestykulując.

        Ale tylko nieliczni spośród zgromadzonych w sanktuarium i na dwóch wysokich balkonach babińca tak naprawdę uczestniczą w nabożeństwie. Większośę członków gminy to ludzie niepraktykujący, którzy przez cały rok nie przekraczają progu żadnej synagogi. Ale ta synagoga, ze swym oszałamiającym bogactwem złoceń i malowideł, jest doskonałym miejscem spotkań towarzyskich, targowiskiem próżności, miejscem, gdzie przychodzi się po prostu pogadaę. Zarówno wewnątrz synagogi, jak i na szerokim chodniku przed nią zbierają się setki nastolatków; liczy się sam fakt przyjścia, a po co, to już mniej istotne.

        Wśród zgromadzonych w synagodze Doh‡ny czy też w tłumie stojącym przed nią na próżno szukaę żony kantora Fekete. Należy ona bowiem do Sim Szalom, postępowego ugrupowania, skupiającego 50 rodzin, które powstało w 1992 roku, działa poza oficjalnymi strukturami społeczności żydowskiej i jest zrzeszone w Światowym Związku Postępowego Judaizmu [World Union of Progressive Judaism]. Na czele Sim Szalom stoi kobieta-rabin, Katalin Kelemen. Na nabożeństwa, które odbywają się w wynajmowanych pomieszczeniach, czasami przychodzi kantor Fekete.

        W zależności od przyjętych kryteriów szacuje się, że na Węgrzech mieszka od 54 do 130 tysięcy Żydów. Jeśli przyjmiemy drugą z tych liczb, mamy do czynienia z trzecią pod względem wielkości żydowską społecznością w Europie (nie licząc dawnego Związku Sowieckiego). Olbrzymia większośę węgierskich Żydów, prawie 100 tysięcy, mieszka w Budapeszcie. Stanowią oni 5 procent ludności miasta.

        Na Węgrzech, podobnie jak w innych krajach postkomunistycznych, w ciągu ostatnich dziesięciu lat gwałtownie wzrosła aktywnośę gmin żydowskich, co wiąże się z szukaniem przez ludzi swych żydowskich korzeni.

        W połowie lat osiemdziesiątych do jedynej wówczas dziennej szkoły żydowskiej w Budapeszcie chodziło mniej niż trzydziestu uczniów. Dzisiaj stolica Węgier szczyci się trzema żydowskimi szkołami, do których uczęszcza ponad 1800 uczniów. Są to: prowadzona przez gminę żydowską, dwunastoklasowa Szkoła Sandora Schreibera, świecka szkoła Jawne sponsorowana przez Fundację Ronalda S. Laudera oraz położona w centrum miasta szkoła ortodoksyjna. W Budapeszcie działa też Uniwersytet Żydowski, wraz z kolegium nauczycielskim i szkołą rabiniczną. W czasach komunistycznych była to jedyna szkoła rabiniczna za żelazną kurtyną.

        Aktywnie działa Chabad [Lubawiczerzy], przyciągając młodych ludzi zainteresowanych podstawami judaizmu. - Nie jestem religijna i religijna nie będę, ale chciałabym wiedzieę, o co chodzi w judaizmie - mówi Anna, studentka uniwersytetu, która dorastała wiedząc, że jest Żydówką, ale która w ogóle nie zetknęła się z tradycją żydowską. Chabad prowadzi własną jesziwę, a także inne programy edukacyjne, a w piątki, po nabożeństwie we własnej synagodze, wydaje dla wiernych szabatową kolację. Swą gazetkę informacyjną wysyła do 14 tysięcy rodzin, i wciąż mu przybywa nowych odbiorców. Rabin Chabadu, Baruch Oberlander, korzysta z każdej sposobności, by nauczaę. Na początku 2000 roku z obrządku brit mila [obrzezanie] uczynił swoistą lekcję poglądową dla publiczności.

        Ceremonia odbyła się w audytorium otwartego w 1994 roku żydowskiego Ośrodka B‡linta. Oberlander objaśniał każdy krok, podczas gdy zaproszony mohel dokonywał obrzezania tygodniowego niemowlęcia. - Spośród zgromadzonych większośę nigdy nie uczestniczyła w uroczystości obrzezania - powiedział. - Chciałem im tylko wyjaśnię krok po kroku, na czym ono polega.

        Oberlander twierdzi, że w atmosferze odnowy żydowskiego życia religijnego częściej uczestniczył w brit mila dorosłych mężczyzn, między innymi ojca wspomnianego niemowlęcia, niż nowo narodzonych chłopców. Ale mimo to dodał - w 1999 roku odbyło się tylko około dwudziestu zabiegów obrzezania w mieście.

        G‡bor T. Sz‡ntó tak charakteryzuje obecną sytuację: - Większośę ludzi nie potrafi żyę w zgodzie z nakazami religijnymi - albo je złośliwie wyśmiewają, albo czują się w głębi ducha winni, że się im nie podporządkowują. Jeśli ktoś chce byę religijnym Żydem i rozpoczyna tu studia judaistyczne, to chcąc dalej podążaę tą drogą, musi przenieśę się do Stanów Zjednoczonych albo do Izraela. To nie jest społecznośę żydowska, w której panuje atmosfera sprzyjająca życiu religijnemu.

        W Ośrodku B‡linta odbywają się zwykle świeckie wydarzenia kulturalne, imprezy klubowe, wykłady, przedstawienia, odczyty. Oprócz już wspomnianych, w Budapeszcie działa wiele innych organizacji żydowskich. Do najbardziej aktywnych należy związek studentów żydowskich, liczący około 1000 członków. Coroczny bal chanukowy, organizowany przez studentów, przyciąga setki jeśli nie tysiące osób.

        A jednak tylko mała częśę żydowskiej społeczności jest aktywna. Żydzi budapeszteńscy są w większości starzy, biedni, nie uczestniczą w życiu religijnym. Tylko jakieś 6 tysięcy osób należy formalnie do wyznaniowej gminy żydowskiej, 20 tysięcy w mniejszym lub większym stopniu uczestniczy w życiu żydowskich organizacji lub instytucji. Wielu Żydów, choę świadomych swego pochodzenia, z różnych powodów nie chce tego ujawniaę bądź jest zainteresowanych swymi korzeniami. Biorąc pod uwagę składki członkowskie i różne inne źródła, jak chociażby zamówienia na macę na Pesach, najwyżej 8000 rodzin (rodzinę może stanowię tylko jedna osoba) w całym kraju bierze udział w życiu religijnym.

        - Przez ostatnie 50 lat na Węgrzech istniała tylko jedna scentralizowana organizacja żydowska - mówi Izrael Sela, dyrektor węgierskiego biura Jointu (American Jewish Joint Distribution Committee). Dzisiaj mamy dziesiątki przeróżnych organizacji żydowskich, sytuacja powoli się normalizuje. Musimy podjąę próby przyciągnięcia niezrzeszonych, kształcię przywódców i myśleę o przyszłości.

        Przede wszystkim trzeba stworzyę system pomocy społecznej i wypracowaę strategie zdobywania funduszy niezbędnych do realizacji naszych programów. Po dekadach bierności przyszły czasy transformacji wolnorynkowej. Członkowie społeczności nie potrafią sprostaę błyskawicznym zmianom w gospodarce. Rośnie bezrobocie, koszty opieki zdrowotnej stają się zawrotne w stosunku do wynagrodzeń.

        Wiele osób w podeszłym wieku, ocalałych z Zagłady, ma poczucie beznadziejności, żyje w nędzy i samotności, ma kłopoty zdrowotne. Żydowska gmina w Budapeszcie, wspomagana przez Joint, prowadzi szpital, dwa domy starców, kilka świetlic z opieką dla osób starszych i rozwozi obiady do domów.

        Przeprowadzone w 1999 roku badania mniejszości żydowskiej na Węgrzech wskazują, że Żydzi węgierscy są przeważnie dobrze wykształceni, stosunkowo majętni, w pełni zintegrowani społecznie, ale do swej żydowskości odnoszą się z ambiwalencją i trzymają się z dala od społeczności żydowskiej.

        Badania te są pierwszym tak gruntownym studium socjologicznym nad społecznością żydowską w kraju postkomunistycznym. Miały one na celu przedstawię portret demograficzny tej grupy, postawy społeczne, polityczne i religijne, styl życia, dylematy związane z tożsamością jej członków.

        - Przedtem prawie nic nie wiedzieliśmy - mówi Andr‡s Kov‡cs, socjolog z Budapesztu, kierujący badaniami - nie było żadnych dokładnych danych empirycznych.

        Przeprowadzono wywiady z 2015 osobami. Ich dobór, zdaniem socjologów, zbliżony jest do reprezentatywnej, losowo wybranej próby ludności żydowskiej - obejmuje zarówno ludzi w pełni zasymilowanych, jak i religijnych bądź uczestniczących w życiu świeckich organizacji żydowskich.

        Jeszcze niepublikowane wyniki tych badań wskazują na to, że choę młodzi Żydzi na Węgrzech próbują poznawaę tradycję żydowską, najważniejszym czynnikiem - niezależnym ani od wieku respondentów, ani od stopnia zasymilowania - który kształtuje poczucie przynależności do żydostwa, jest pamięę o Zagładzie oraz antysemityzm.

        Badania miały też na celu wyjaśnienie rozumienia terminu ăspołecznośę żydowska". Czy dla respondentów istotna jest przynależnośę religijną, czy też mają na myśli wszystkich ludzi pochodzenia żydowskiego?

        - Nasze dane wskazują na to, że na Węgrzech przynależnośę do żydostwa jest sprawą subiektywną, kwestią odczuę - mówi Kov‡cs. - Rzeczy wymierne, jak na przykład aktywna działalnośę w gminie żydowskiej, są drugorzędne. Przywiązanie do tradycji żydowskiej jest najsilniejsze wśród najstarszych, najsłabsze w średnim pokoleniu (od 35 do 55 lat), wzrasta zaś u najmłodszych. Wśród młodych Żydów jest grupa ludzi, którzy wracają, nawet jeśli tylko symbolicznie, do tradycji. Dla nich tradycja odgrywa większą rolę niż dla ludzi ze średniego pokolenia.

        Badania pokazują też, że wzrasta liczba mieszanych małżeństw. Wśród osób powyżej 75 roku życia 90 procent miało dwoje żydowskich rodziców, w grupie pomiędzy 36 a 45 rokiem życia wskaźnik ten wynosi powyżej 50 procent, a wśród ludzi między 18 a 25 tylko 40 procent. Z badań również wynika, że więcej niż połowa respondentów ukończyła wyższe studia, co znacznie przewyższa średnią krajową, materialnie powodzi się im nieźle, korzystają z wielu nowoczesnych urządzeń domowych (47 procent badanych ma własny komputer, prawie 40 procent telefony komórkowe, jedna czwarta badanych - dostęp do internetu).

        Kov‡cs zwraca też uwagę na fakt, że Żydzi w porównaniu z ogółem społeczeństwa węgierskiego są bardziej liberalni w kwestiach społeczno-gospodarczych i politycznych.

        Rzeczywiście MIƒP, skrajnie prawicowa partia Istv‡na Csurki (Węgierska Partia Sprawiedliwości i Życia), budzi wśród Żydów powszechny niepokój. Niepokoi też zawoalowany antysemityzm pojawiający się w węgierskich mediach. - Gazeta Csurki publikuje oczywiście artykuły antysemickie - mówi G‡bor Sz‡ntó - ale też i w państwowej rozgłośni radiowej można wysłuchaę audycji jawnie propagujących zażarty antysemityzm.

        W marcu Komisja Przeciw Rasizmowi i Nietolerancji Rady Europy potępiła ăukryty antysemityzm" w niektórych mediach, a także w społeczeństwie. Oznajmiła, że ăniektórzy członkowie parlamentu" używają jawnie nacjonalistycznych haseł, zawierających treści antysemickie i ksenofobiczne. Na konferencji Kongresu Żydów Europejskich Guszt‡v Zolt‡i stwierdził, że rząd węgierski nie potępił ugrupowań antysemickich, dając do zrozumienia, iż antysemityzm został na Węgrzech zinstytucjonalizowany. Zarzuty te odrzucił premier V’ktor Orb‡n. W sierpniu, z okazji uroczystości upamiętniających tysiąclecie Węgier, Orb‡n wystosował list do przywódców żydowskich, w którym napisał, że ăwspółudział, wiara, duchowa i emocjonalna siła żydostwa węgierskiego" były cenne dla kraju. Ale przywódcy żydowscy w rozmowach z amerykańską sekretarz stanu Madeleine Albright, podczas jej grudniowej wizyty na Węgrzech, wyrazili niepokój związany z rosnącym znaczeniem skrajnej prawicy.

        Duże skupiska Żydów, szczególnie w pewnych częściach miasta, sprawiły, że elementy ăżydowskości" stały się częścią życia codziennego Budapesztu. W większości piekarni i supermarketów można kupię chałę i macę, nie ma kłopotu ze znalezieniem koszernego wina. W wielu restauracjach podaje się czulent (po węgiersku solet), albo jego wybitnie niekoszerną postaę zawierającą wieprzowinę. Kilka supermarketów, których właścicielami są Żydzi, ma specjalne wydzielone półki z koszernymi produktami.

        Z badań Kov‡csa wynika, że Żydzi upodobali sobie kilka rejonów Budapesztu. Prawie połowa mieszka w trzech dzielnicach Budapesztu: w VII Dzielnicy w Peszcie, zwanej ătrójkątem żydowskim", XIII Dzielnicy, która jeszcze przed wojną uchodziła za dzielnicę żydowską oraz w II Dzielnicy, położonej na wzgórzach Budy, dokąd w ostatnich latach wprowadziło się wielu młodych, zamożnych Żydów.

        VII Dzielnica, ze swymi synagogami i znakami żydowskiego życia, ma w sobie coś z atmosfery nowojorskiej dzielnicy Lower East Side. Wytwórnia koszernego salami przy ulicy Kazincziego zajmuje częśę wolnej hali fabrycznej, a specjalnośę koszernej cukierni z ulicy Dob to arcykaloryczny rarytas o nazwie flodni. Na tej samej ulicy stoi pomnik Carla Lutza, szwajcarskiego dyplomaty, który ratował Żydów w Budapeszcie podczas Holokaustu.

        W czasie drugiej wojny życie getta koncentrowało się wokół pobliskiego Skweru Klauzal. Maleńka restauracja K‡d‡ra na Klauzal przypomina delikatesy z Lower East Side. W sobotę w porze obiadowej jest tu bardzo tłoczno. Goście przy nakrytych ceratą stolikach zajadają się zupą z kulkami z mąki macowej, gotowaną wołowiną z kwaszonymi ogórkami, a zwłaszcza soletem. Obok nakryę stoją syfony - bulgot nalewanej wody sodowej współgra z gwarem restauracji, gdzie kelnerka Zsuzsa wykrzykuje zamówienia, składa talerze na stos i podaje wysokie szklanki z jasnoczerwonym napojem z syropu malinowego. K‡d‡r stał się dla Budapesztu miejscem kultowym, to tutaj emeryci i robotnicy z okolicy ocierają się o wielki świat. Zdjęcia przychodzących tu sław zdobią ściany lokalu. Sobotni solet u K‡d‡ra jest już dla niektórych rytuałem.

        W Simchat Tora siedziałam obok krępego mężczyzny, który starannie dzielił się ze swoją dziewięcioletnią córką porcją gęstego, brązowego soletu i gęsim udkiem.

        - Przychodzę tu co sobotę na solet - powiedział.

        Wieczorem zobaczyłam go ponownie. Okazało się, że to gabaj z małej synagogi w seminarium rabinicznym, dokąd poszłam, aby uczcię Święto Tory.





 (C) Midrasz 1998 - 2001. Wszelkie prawa zastrzeżone.