Logo Midrasza


  Powstanie styczniowe w zwierciadle legend żydowskich o 1863 roku
JOANNA RUSIN

  Sto czterdzieści lat temu modlili się w warszawskich bóżnicach w intencji polskiej ojczyzny. Szli "do lasu", by móc walczyć przeciwko potężnemu imperium. Dostarczali powstańczym oddziałom broń, mundury, obuwie... Niektórzy włączyli się do działalności konspiracyjnej, pełniąc wysokie nieraz funkcje w tajnym Rządzie Narodowym. Pobierali podatek narodowy; byli współredaktorami tajnej prasy. Polscy żydzi (zwłaszcza ci z terenów Królestwa Polskiego) czynnie włączyli się w dramatyczne wypadki powstania styczniowego.

        Literackim odzwierciedleniem tamtych wydarzeń są Legendy żydowskie o powstaniu 1863 r., zebrane przez

        A. Almiego, a wydawane w latach 1910-11 w warszawskim dzienniku żydowskim "Der Moment", zaś w formie książkowej opublikowane również w Warszawie w 1929 r. (w polskim przekładzie S. Hirszhorna).

        Legendy żydowskie tworzy 19 opowiadań, związanych tematycznie ze styczniową insurekcją. Jak zaznaczył w Słówku wstępnym ich wydawca, A. Almi, z wyjątkiem dwóch opowieści, zasłyszanych od starca Salomona Hirsza Likiermana, wszystkie pozostałe historie opowiedziała mu babka, Chaja Szeps, której pierwszy mąż brał udział w powstaniu.

        Legendy żydowskie to krótkie, kilkustronicowe opowiadania, przedstawiające w skondensowanej, lapidarnej formie perypetie bohaterów, związanych na różne sposoby z burzliwymi wypadkami 1863 roku. Akcja prawie wszystkich utworów rozgrywa się w Warszawie bądź jej okolicach (np. "we wsi Ochocie"), jedynie ostatni tekst przenosi czytelnika aż do Suwałk.

        Bohaterami Legend są uczeni w Piśmie, rabini, mełamedzi, ale i niezamożni rzemieślnicy, sklepikarze, rybacy, a czasem nieznani nikomu z nazwiska, parający się rozlicznymi zajęciami miejscowi "spryciarze" (np. Beniamin z Sochaczewa, zwany przez mieszkańców miasteczka "Kogutem"), a nawet zwyczajni złodzieje (np. udający nabożnego chasyda Josel, w rzeczywistości "rozgłośny w kraju złoczyńca").

        Powstanie w życiu tych wszystkich postaci to moment ważny, zmieniającym, nierzadko tragicznie, ich losy. żaden z bohaterów Legend nie pozostaje obojętny na wydarzenia Nocy Styczniowej. Młodzi bez wahania przystępują do powstania, niepomni ostrzeżeń czy zakazów lękających się o nich rodziców. Tak czyni sześciu synów reba Lejba Snirera (Chaim pustelnik). Pięciu z nich ginie w bitwach lub na szubienicy. Bohater innej opowieści, młodziutki Izaak (Sobota w rowie), wcielony do armii rosyjskiej, na wieść o wybuchu insurekcji ucieka ze swego oddziału i wraca do domu, mimo wyroku śmierci grożącego mu za dezercję:

        "Nie mogłem brać udziału w tak niecnej sprawie, jesteśmy wszak żydami polskimi" - tłumaczy rodzicom.

        Nieubłagane wyroki historii powodują, iż niejednokrotnie brat walczy przeciwko bratu. We wstrząsającej opowieści Przysięga reb Ojzer traci dwóch synów. Starszy, Michał, oficer wojska carskiego i żydowski renegat (zakochany w Rosjance porzucił wiarę ojców i przyjął prawosławie), przybywa do Polski z oddziałem przeznaczonym do "ukarania buntowników". Niezwykłym zrządzeniem losu ginie postrzelony przez powstańca, którym okazuje się jego młodszy brat, Nachum. Pełna dramatyzmu jest scena przedstawiająca umierającego Michała. Ostatkiem sił dopytuje się on, czy złapano jego zabójcę, a otrzymawszy zapewnienie, iż polski "buntownik" zostanie powieszony, nie ma już sił, by ocalić brata ("konający zadygotał"). Jedyną pociechą w tej rodzinnej tragedii jest fakt, iż Michał, który ongiś przysiągł ojcu, że będzie zawsze przestrzegał przepisów świętej Tory, pragnie umrzeć w odrzuconej przez siebie wierze.

        Bohaterowie większości Legend stanowią swoisty "drugi front" powstania. Na miarę swoich zdolności wspierają walczących, a ich pomoc okazuje się nie tylko potrzebna, ale i bezcenna, bo po prostu ratuje życie. Przypomnijmy kilka historii:

        Krawiec Motel wozi powstańcom prowiant do lasu. Stary, ubogi Symcha, oddany działalności filantropijnej ("Obchodził on warszawskich żydów zamożnych i kwestował wśród nich na ubogich"), na wieść o wybuchu powstania uparcie szuka kontaktu z polskimi partyzantami i wkrótce staje się niezastąpionym posłańcem i pośrednikiem powstańczej partii, "gdyż na tak starego żyda nie padało żadne podejrzenie władz". Krawiec Salomon z Ochoty szyje dla powstańców czapki wojskowe. Rosjanie odkrywają ów "proceder" i biedny, szlachetny Salomon zostaje powieszony, a jego piękna, młoda żona Rebeka w ciągu jednej nocy siwieje ze strachu i rozpaczy. Zamożna, arystokratyczna rodzina Samuelsonów zajmuje się przygotowywaniem opatrunków (rwaniem szarpii) dla rannych powstańców. Starzy Samuelsonowie nie przestają pomagać polskim insurekcjonistom nawet wówczas, gdy ich córka Rachela, zakochawszy się w polskim powstańcu, porzuca swą wiarę, wychodzi za mąż za Polaka i wyjeżdża do Krakowa. Cała rodzina oddaje życie dla polskiej sprawy - wszyscy zostają powieszeni. Ginie tragicznie także Rachela, która popełnia samobójstwo, nie chcąc się dostać w ręce Rosjan.

        W Legendach żydowskich z opowieściami opisującymi powstańcze losy polskich żydów w tonacji dramatycznej i tragicznej sąsiadują teksty pełne żydowskiego humoru, teksty "naładowane" optymizmem i przekonaniem, że z każdej opresji można wyjść cało, z pożytkiem dla siebie, a ze szwankiem dla przeciwnika, jeśli tylko ma się dość fantazji i sprytu.

        Wielu bohaterów Legend wspomaga powstańców, ba, nawet ocala im życie, posługując się bronią równie trudno dostępną jak broń palna - fortelami. W tej dziedzinie żydzi okazują się mistrzami, bijącymi na głowę zarówno Rosjan, jak i polskich powstańców. Oto kilka charakterystycznych przykładów:

        Wspomniany już krawiec Motel staje się świadkiem ucieczki powstańczej partii przed przeważającym liczebnie oddziałem rosyjskim. Carski oficer żąda od Motla wskazania mu kierunku ucieczki. Motel jednak twardo postanawia, że nie zostanie denuncjatorem, "choćby go porąbano na kawały" i wymyśla koncept godny chyba pana Zagłoby. Obiecuje Rosjanom wydanie Polaków, ale prosi w zamian o chwilę zwłoki, by mógł, jak twierdzi, oszukać powstańców i "wystawić" ich Moskalom:

        "żołnierze usunęli się na bok, a Motel wszedł do swej izdebki. Tam zebrał w kupę manekiny i naciągnął na nie ubrania i czapki jak na żywych ludzi. Potem Motel wyszedł do żołnierzy i opowiedział im, że 'buntownicy' nie chcą wyjść [...]. Oficer zakomenderował, by żołnierze natarli na domek. Tymczasem Motel, korzystając z wrzawy, umknął, a żołnierze weszli do domu i widząc figury w ubraniu sądzili, że to są żywi ludzie, więc poczęli do nich strzelać".

        Sprytem i odwagą wykazuje się młody rybak Jonasz, którego powstańcy proszą o zatopienie broni w stawie. Jonasz, uznawszy, że karabiny jeszcze się Polakom przydadzą, bezpiecznie ukrywa broń, udając przed śledzącymi go Rosjanami, że ją zatopił. Ostrzeliwany przez rosyjskich żołnierzy, pozoruje także własną śmierć. W rezultacie ocala i broń, i życie.

        Z kolei pomysłowość pewnego rabina ratuje życie katolickiemu księdzu, aresztowanemu za sprzyjanie powstaniu. Rabin Gecel-Dajon uzyskuje zgodę na widzenie z księdzem i proponuje mu zamianę ról. Przebrany za rabina ksiądz bez problemu wychodzi z aresztu, zaś rabin, udając księdza, szybko wyjednuje dla siebie zwolnienie.

        Prawdziwym mistrzem podstępu jest w Legendach Beniamin "Kogut", bohater licznych dykteryjek. Nie ma opresji, z jakiej Beniamin nie umiałby się wyjść. Pochwycony pewnego razu przez oddział rosyjski i uznany za polskiego "buntownika", broni się stwierdzeniem, że jest tylko zwykłym żydowskim krawcem:

        "Doskonale! W takim razie uszyj mi w ciągu pięciu minut spodnie - żąda dowódca oddziału [...]. Beniamin pomyślał trochę, po czym klasnął w dłonie i zawołał:

        - Interes ubity!

        [...]. Wziął laskę trzymaną w ręku i na piasku szosowym narysował śliczną parę spodni.

        - Widzicie - zawołał z triumfem do żołnierzy - bez igły i materiału zrobiłem parę spodni. Teraz niech je ktoś z was włoży. Moskalom spodobała się ta sztuczka, więc puścili go".

        I jeszcze jedna historyjka o sprytnym Beniaminie, który na sochaczewskim rynku śpiewał polskie pieśni patriotyczne. Aresztowany, odśpiewał przed sądem rosyjskim pieśni i wyprawiał tak "dzikie sztuki", że w końcu uznano go za obłąkanego i puszczono wolno:

        "Gdy go następnie zapytano, dlaczego pozwolił sobie śpiewać przed Moskalami pieśń rosyjską, Beniamin odrzekł:

        - Głupcy, dzięki tej jednej piosence moskiewskiej będę mógł śpiewać setki pieśni polskich".

        Bohaterowie Legend żydowskich w fascynujący sposób łączą świadomość religijnej i narodowej odrębności z mocnym poczuciem przynależności do polskiej ojczyzny. Powstanie styczniowe to także ich powstanie. Warto o tym pamiętać dziś, w 140. rocznicę Nocy Styczniowej. Warto też pamiętać o blisko stuletnim tekście, który współtworzy dziedzictwo 1863 roku w literaturze pięknej.





 (C) Midrasz 1998 - 2001. Wszelkie prawa zastrzeżone.