Logo Midrasza


  Bella Szwarcman-Czarnota
...że stworzyłeś mnie Żydem?

          Żydowskie przysłowie powiada, że trudno byś Żydem. W potocznym przekonaniu trudno jest też zostać Żydem - jeśli nie jest się nim z urodzenia.

        Czy to prawda, a jeśli tak - to czy było tak zawsze?

        Abraham, praojciec narodu Żydowskiego, nie tylko sam poddał się obrzezaniu na znak przymierza z Bogiem, ale także "wziął syna swego Ismaela i wszystkich urodzonych w swym domu, i wszystkich nabytych za pieniądze, wszystkich mężczyzn wśród swoich domowników i obrzezał napletki ich tego samego dnia, jak mu nakazał Bóg" (Rdz 17,23).

        W przepisach ustanowionych na święto Pesach, tuż przed wyjściem z Egiptu, Pan nakazał: "A jeśli zatrzyma się u ciebie cudzoziemiec i będzie chciał obchodzić Paschę, spraw wpierw, żeby wszyscy męscy członkowie jego rodziny zostali obrzezani, i wtedy może brać udział w święcie, i będzie zrównany z tubylcem [...] Jedno prawo obowiązywać będzie tubylca i cudzoziemca, goszczącego wśród was" (Wj 12,48-49).

        Sychem i jego ojciec Chamor wraz z mieszkańcami swego miasta dobrowolnie poddali się obrzezaniu, pragnąc połączyć się z Jakubem i jego rodziną. Inna sprawa, że - delikatnie mówiąc - nie zostali za to wynagrodzeni, bowiem synowie Jakuba skrytobójczo zamordowali Sychema, gdyż "zhańbił" ich siostrę Dinę.

        Wielu znamienitych Izraelitów miało nie Żydowskie żony; dość wymienić obie żony Mojżesza, egipską żonę Józefa, Moabitkę Rut, żony Izaaka i Jakuba. Ponieważ nie musiały poddawać się obrzezaniu, nie wiadomo, czy i w jakiej mierze dopełniały jakiegoś rytuału przystąpienia do społeczności, niemniej były uważane za "swoje". Z Biblii znana jest tylko wzruszająca deklaracja Rut, uchodzącej za wzór konwertytki: "Dokądkolwiek ty pójdziesz i ja pójdę; gdzie ty zamieszkasz i ja zamieszkam; lud twój, lud mój, a Bóg twój - Bóg mój" (1,16). Warto jednak zauważyć, że oświadczenie to jest raczej wyrazem miłości do teściowej Naomi i jej ludu niż poszukiwań religijnych.

        W każdym razie ludzie przebywający wówczas wśród Izraelitów w jakiejś mierze przyjmowali religię "panującą". O kimś, kto żył wśród Żydów i zaniechał zarazem czczenia bożków, mówiono ger toszaw, natomiast ten, który formalnie przyjął judaizm, do dziś jest nazywany ger cedek.

        Dopiero Ezdrasz stanowczo zakazał pojmowania za żony cudzoziemek. Co więcej, zarówno on, jak i Nechemiasz apelowali o oddalenie nieżydowskich żon. Nie pozwolili także nie-Żydom na udział w odbudowie Świątyni - i to nawet tym, którzy wyznawali wiarę w jedynego Boga.

        Bardziej otwartą postawę wobec ewentualnych prozelitów (poza Księgą Rut) wykazuje Księga Izajasza, a właściwie Deutero-Izajasz (wielu badaczy skłania się ku mniemaniu, że było dwóch proroków o imieniu Izajasz. Pierwszy, którego proroctwa czytamy w pierwszych 39 rozdziałach Księgi Izajasza, żył w Jerozolimie około 700 r. p.n.e, drugi zaś, nazwany Deutero-Izajaszem, żył w okresie wygnania babilońskiego), który roztacza następującą wizję: "Niech więc nie mówi cudzoziemiec, który przystał do Pana: Pan na pewno wykluczy mnie ze swego ludu [...] Cudzoziemców zaś, którzy przystaną do Pana, aby Mu służyć i aby miłować imię Pana, byś Jego sługami, wszystkich, którzy przestrzegają szabatu, nie bezczeszcząc go, i trzymają się mojego przymierza, wprowadzę na moją świętą górę i sprawię im radość w moim domu modlitwy [...], gdyż mój dom będzie zwany domem modlitwy dla wszystkich ludów" (56,3; 6-7).

        Czasy postbiblijne i talmudyczne były także raczej przychylne konwertytom. Chociaż można spotkać opinie, jak na przykład rabiego Chelby, który miał się wyrazić, że "konwertyci są tak samo szkodliwi dla Izraela jak zła choroba" (Jeb. 47b), na ogół prozelitów bardzo poważano.

        Rabi Szymon ben Gamliel powiedział: "Tak oto nauczali Mędrcy [Miszny]: Kiedy przyszły prozelita przychodzi, by przyjąć judaizm, należy wyciągnąć doń rękę, aby wprowadzić go pod skrzydła Szechiny [Bożej Obecności]" (Lev. Rab. 2,9). Zgodnie z popularnym midraszem, "Bóg kocha prozelitów".

        Istnieją poważne podstawy, by przypuszczać, że wielcy i szanowani mędrcy Miszny, Szemaja i Awtalion, a także rabi Akiwa i rabi Meir byli prozelitami, albo wywodzili się bezpośrednio od prozelitów. Prozelitą był też Onkelos Grek - autor studiowanego do dziś przekładu Tory na aramejski.

        Wątpliwości w sprawie konwertytów pojawiły się w wyniku prześladowań Żydów, jakie nastąpiły po powstaniu Bar Kochby, albowiem niektórzy prozelici zwrócili się przeciwko swoim współwyznawcom - śledzili Żydów i donosili na nich Rzymianom. Jednakże na łono judaizmu przyjmowano chętnie aż do IV wieku, kiedy zostało to zakazane pod karą śmierci.

        Talmud określa status prozelity jako "nowo narodzonego dzicka" (Jeb. 48b). A zatem jego wprowadzenie do judaizmu przypomina inicjację niemowlęcia. Wszelako najpierw bada się czystość intencji kandydata i stopień jego determinacji. Zwyczaj każe odrzucać trzykrotnie jego prośbę, tak jak czyniła to Naomi, która po trzykroć nalegała, by Rut odstąpiła od swoich zamiarów. Rabiniczny traktat Gerim stanowi: "Ktoś, kto ma zamiar staś się prozelitą, nie zostaje przyjęty od razu. Zadaje mu się pytanie: "Co cię skłoniło do tego, by się do nas przyłączyś? Czy wiesz, że jesteśmy narodem prześladowanym i cierpiącym?" [...] Jeśli kandydat odpowie: "Wiem [o tym] i jestem niegodny wziąć na siebie zobowiązanie nakazane przez Tego, kto stworzył świat za pomocą słów, błogosławiony On", zostaje przyjęty od razu; w przeciwnym razie odprawia się go, a on odchodzi".

        Ceremoniał inicjacyjny składa się z obrzezania i rytualnego zanurzenia się w mykwie w obecności trzech świadków. Kobiety poddają się jedynie zanurzeniu, przy czym należy postępować tak, by ich skromność nie została narażona na szwank. Podczas ablucji prozelita musi wypowiedzieć oświadczenie, że przyjmuje na siebie zobowiązanie przestrzegania przykazań (Jeb. 48a).

        Konwertyta zmawia również, przy świadkach i w czasie ablucji, dwa błogosławieństwa:

        "Błogosławiony bądź Panie, Boże nasz, Królu wszechświata, który uświęciłeś nas swoim przykazaniami i nakazałeś nam zanurzenie w wodzie" oraz "Błogosławiony bądź Panie, Królu Wszechświata, który utrzymałeś nas przy życiu, zachowałeś nas i pozwoliłeś doczekać nam tej pory".

        Następnie prozelita otrzymuje nowe, hebrajskie imię. Ponieważ każdy z nich uważany jest za duchowego potomka Abrahama, mężczyźni otrzymują przydomek ben Abraham", a kobiety "bat Abraham".

        Jest rzeczą jasną, że zaznajomienie się ze wszystkimi przepisami, przykazaniami i zasadami religii Żydowskiej musi zająć sporo czasu. Ceremoniał konwersji poprzedzony jest zatem miesiącami, jeśli nie latami pobierania nauk. W dzisiejszych czasach konwertyci stają również przed sądem rabinackim, złożonym z trzech osób, znanych z pobożności i wiedzy.

        To wszystko nie jest łatwe, więc w zasadzie ortodoksyjny judaizm nie zachęca zbytnio do konwersji. Ponadto, w myśl Żydowskiej religii, nie tylko żydzi będą mieli udział w Olam haba (przyszłym świecie), ale i wszyscy sprawiedliwi, przestrzegający siedmiu praw synów Noego. Nie jest więc konieczne, by nie-żydzi przechodzili na judaizm. Tak uważał również Majmonides.

        Przypomnijmy, że - w myśl halachy - Żydem jest ten, kto urodził się z matki-Żydówki bądź dokonał przejścia na judaizm i stanął przed ortodoksyjnym bejt dinem. Jeśli ktoś pragnie zostać ortodoksyjnym Żydem, a tylko jego ojciec jest Żydem, musi się konwertować. Podobnie proces konwersji musi przejść ten, kto ma żydowskich rodziców (czy co najmniej żydowską matkę), ale został jako dziecko adoptowany przez nie-Żydów. Jeśli halachiczny żyd przyjął inną religię niż żydowska, a teraz pragnie wrócić do wyznania przodków i chce zostać uznany za pełnoprawnego członka Żydowskiej społeczności religijnej, powinien przejść "rewersję" i formalnie wyrzec się nieŻydowskiej religii. Oczywiście proces konwersji musi przejść także ten, kto chce zostać członkiem religijnej gminy Żydowskiej, a żadne z jego rodziców nie jest Żydem. Należy z całą mocą podkreślić, że Miszna surowo zakazuje wypominania prozelitom ich nieŻydowskiej przeszłości.

        Prozelita traktowany jest inaczej niż żyd tylko w dwóch przypadkach: wolno mu poślubić mamzera (dziecko z nieprawego łoża), zaś kobieta-prozelitka nie może poślubić kohena. Takie rozstrzygnięcia prawne idą po myśli Majmonidesa, który utożsamiał przynależność do narodu Żydowskiego z wyznawanym judaizmem. Żydem jest zatem każdy, kto urodził się jako żyd albo dokonał konwersji i wyznaje judaizm. Każdy żyd ma obowiązek byś wyznawcą tej właśnie religii - porzucając judaizm w pewnym sensie przestaje również byś Żydem. Majmonides poszedł jednak dalej: twierdził, że każdy konwertyta staje się Żydem również niejako w porządku krwi i ma prawo uważać Abrahama nie tylko za swego duchowego, ale przodka. Całkiem innego zdania był żyjący nieco wcześniej Jehuda Halewi. Owszem, akceptował konwertytów, ale odmawiał im dostępu do całości danego Żydom na Synaju objawienia. żyd-konwertyta nie może zostać np. żydowskim mistykiem; objawienie, które w nowoczesnym języku nazwałby zapewne Halewi czymś w rodzaju "Żydowskiego genu", dziedziczy się po rodzicach (zwłaszcza po matce-Żydówce) i konwertyta z natury rzeczy nie będzie miał w nim pełnego udziału na takiej samej zasadzie, na jakiej potomek Judy nie może zostać kohenem, gdyż jego przodkiem nie był Aaron.

        Przed ortodoksyjną konwersją kandydat musi nie tylko odbyć długie studia pod kierunkiem rabina, ale i żyć życiem ortodoksyjnego żyda, to znaczy prowadzić koszerną kuchnię, przestrzegać szabatu i świąt, a także uczestniczyć w nabożeństwach, i to od początku procesu konwersji. Konwertyta musi uznać, że Tora jest dziełem Boga, a jej prawa są obowiązujące.

        Mężczyzna musi poddać się obrzezaniu, a jeśli z jakichś przyczyn już jest obrzezany, musi poddać się upuszczeniu kropli krwi - hatafat dam brit. Podobnej ceremonii musi się poddać mężczyzna, który uprzednio przeszedł konwersję nieortodoksyjną.

        Oczywiście liberalne odłamy judaizmu kierują się nieco innymi zasadami. Przede wszystkim - chętniej przyjmują do swych społeczności konwertytów. Podczas gdy znaczna część ortodoksów sugeruje chętnym do konwersji, by wypełniali siedem praw Noego, to na przykład konserwatywny rabin Harold Schulweis powiada, że jeśli wypełnianie siedmiu przykazań jest dobre, to 613 jeszcze lepsze. Nie poprzestał zresztą na słowach i przeszedł do uczynków, tworząc przy swojej kongregacji w Encino, w Kalifornii, centrum służące "proaktywnej konwersji". I nie jest to jedyny ośrodek tego rodzaju.

        Jako pierwszy "proaktywną konwersję" propagował Leo Baeck, lider reformowanej społeczności Żydowskiej, który od 1949 roku nawoływał do stworzenia ośrodka misyjnego, kształcącego nauczycieli, do szerzenia religii Żydowskiej.

        Do konwersji w konserwatywnych odłamach judaizmu zachęcani są przede wszystkim nieżydowscy współmałżonkowie z mieszanych małżeństw. Ma to zapobiec rosnącej przede wszystkim wśród par mieszanych asymilacji i odchodzeniu od żydostwa. Jeśli wierzyć kilkakrotnie powtarzanym badaniom amerykańskim, na dziesięcioro dzieci z mieszanych małżeństw tylko jedno wychowywane jest na żyda.

        Podobna jest opinia rabinów skupionych w brytyjskim związku liberalnych i postępowych synagog. Uznają oni za Żydowskie dziecko również to, które ma Żydowskiego ojca i nieżydowską matkę. Co za tym idzie, nie wymagają w tym przypadku konwersji, ale jedynie zachęcają do wzięcia udziału w programach edukacji Żydowskiej. Konwersja jest proponowana tylko wówczas, jeśli dziecko nie było wychowywane w duchu żydowskim.

        Oczywiście - jak to na ogół bywa w społecznościach żydowskich całego świata - wewnątrz poszczególnych nurtów judaizmu można napotkać różne poglądy. Nawet wśród ultraortodoksów istnieją ugrupowania bardziej sprzyjające konwersjom. Przeważa jednak pogląd wyrażony przez ortodoksyjnego rabina Yaacova Lernera, prowadzącego program edukacyjny, adresowany przede wszystkim do dezasymilujących się Żydów, choć uczestniczy w nim także grupka nie-Żydów. "Nie chodzimy na bazar handlować judaizmem. Bóg dał nam Torę nie dlatego, że byliśmy najliczniejsi, ale dlatego, że było nas najmniej. Jesteśmy zainteresowani jakością, a nie ilością".

        We wszystkich denominacjach judaizmu, zwłaszcza wśród "dołów", rozpowszechnione jest jednak przekonanie, że przede wszystkim należy zapobiegać odchodzeniu od żydostwa, zatamować "krwotok", a dopiero w następnej kolejności pomyśleć o tym, czy należałoby pozyskiwać nowych Żydów. A w każdym razie wyraża się niepokój, czy ostatnimi czasy nie jest zbyt "łatwo" zostać Żydem. Dają się też słyszeć opinie, że choć znaczna liczba konwertytów wzmacnia społeczność już i tak mocną, to społeczność słabą może rozbić, kreując podział na "nowych" Żydów i "starych", czy też raczej - na Żydów i Żydów. Wiele zależy od zainteresowanych stron, ale część odpowiedzialności za przyszłość spoczywa w rękach przywódców społeczności.

        A główny kłopot i tak mają rabini. Ot, choćby odpowiedzieć konwertytom na pytanie, czy powinni zmawiać podczas modlitwy porannej błogosławieństwo, w którym dziękujemy Bogu za to, że stworzył nas żydami, a nie poganami. Większość konserwatywnych rabinów jest zdania, że skoro konwertyta jest w oczach Boga nowo narodzonym dzieckiem, to wolno mu zmówić błogosławieństwo "że stworzyłeś mnie Żydem". Inni uważają, że wręcz należy zmówić to błogosławieństwo, gdyż to z Boskiej inspiracji i z Bożą pomocą konwertyta przyszedł do judaizmu.

        No, ale jak jest z kwestią żałoby po nieżydowskich rodzicach, zmawiania Izkor, świadkowania w sądach? Stanowczo, w dzisiejszych czasach jest dużo łatwiej niż kiedyś zostać Żydem, lecz byś nim - tak samo trudno. Zwłaszcza jeśli się chce byś Żydem i z dużej, i z małej litery.


Współpraca
Piotr Paziński





 (C) Midrasz 1998 - 2001. Wszelkie prawa zastrzeżone.