Logo Midrasza


  Uri Cwi Grinberg
Wiersze

  Wizja nocy letniej (fragmenty)

II
To nie jutrznia błyska na wschodzie,
Spójrz bracie,
To głowa żydowska ze skóry obdarta,
świeżą się żarzy czerwienią,
Jak w twórcy zamyśle, nim ją na kształt
Stworzył zorzy, spójrz bracie, niechaj
Nam symbolem w podziemiach będzie i znakiem

I spojrzał na wschód brat ocalony i rzecze:
Dobrze uczyniłem, żem koszulę
Wziął ze sobą, krwią zbroczoną, by nam sztandarem była,
Flagą z krwi.
Mogłem wziąć wraz i głowę brata ściętą,
(Leży jeszcze na rynku, na żer ptakom-drapieżcom i psom rzucona),
I do drzewca przybić, jak żołdak ów, co ją na dzidę nadział.
Wszak to głowa brata mego -
Lecz nie wziąłem jej. Ręce się wzdragały.

Tako rzekł brat ocalony; i ujrzałem, że jego ręka,
Jak wosk żółta - ma pazury,
Dłuta ze stali, pięć u każdej ręki,
I na moje spojrzałem ręce: w dłuta okute były. Pojąłem:
W ciągu nocy zrządził Jehowa,
Że nam w podziemiach działać trzeba,
Skoro na ziemi żyć nam nie dano.
Lud żydowski na Mesjasza czeka -
Bez pługa, bez miecza

III
Oto idziemy, jak górnicy - drogę w głąb ziemi znamy.
Ogień, którym narody nasze domy w popiół obróciły,
światłem wielkim goreje
I w ciemnościach ziemi drogę nam rozwidnia.

Jakiegoż państwa obszar, tam, na górze? Nazwy
Znać nie trzeba, bo gdzie okiem sięgnąć, wzdłuż i wszerz -
Trupów żydowskich krocie, a z kości wyrosły kurhany.
Czyż na górze to Polska? Ukraina? Francja? Niemcy?
Hiszpania i Portugalia? Kraje arabskie? Bez różnicy -
Czy to Węgry, czy Amaleka królestwo naddniestrzańskie,
Austria to czy Litwa,
Lub Bałkany.
Oto idziemy, jak górnicy, przez korytarze i sztolnie.
Mroczna to wolność, wszystko to nasze,
Wszędzie, gdzie spojrzysz, z prawa i lewa -
Żydowskie trupy leżą i każdy kraj w zbrodni się pławi.

IV
I obaj idziemy: Wędrowcy w podziemiach;
Obydwaj hołd wdzięczności składamy:
Dobrze tu w głębinach twoich, ziemio świata!
Chrześcijaństwo ani islam tutaj strachu nie posiały,
Tu domu, co grozą przeraża, nie wzniosły, wolność tutaj!
Tu żołdaka z wypraw krzyżowych nie widziałem,
Tędy nie gna jeździec - łucznik z Zachodu.
Dobrze tu, zaiste, a gdyby żydowskie pokolenia
O tym wiedziały, że w dół znijść trzeba,
Żeby z ulgą w głębinach ziemi zbrodniczej odetchnąć -
Zstąpiłyby - aby życiem żyć spokojnym...
I przybrać miano narodu "głębi ziemskiej".

VI
Twarz brata ocalonego jaśnieje. I moja zapewne,
I kość mnoga żydowskich trupów bieleje.
Znienacka wielkie światło w głębi się rozlewa -
I blaskiem ogromnym ojczyzna promienieje.

Nagle nutą Kol Nidrej śpiew się rozlega... Oto Marrani!
Może do Ankony przybyliśmy szlakiem podziemnym?
Gdzie jesteśmy - nie wiemy i wiedzieć nie trzeba -
Cześć tym, co w głębi śpiewają - Szalom alejchem!
Oto Żydzi przychodzą - rozbitki z pogromu
I uchodźcy.
Pora do domu... I oto jesteśmy w domu. Bracia!
śpiewajcie! Bez strachu! Kapłana tu nie ma, ni krzyża,
ni dzwonu,
Tylko zwłoki zgniłe chrześcijan jak i żydowskie trupy,
Pokotem w głębi ziemi leżą, bez miecza, bez lancy.
Psalmy śpiewajcie. Królu nasz wiecznie żyw, synu Izajaszowy!
My tu pierwsi, lecz po nas przyjdą niechybnie
Wszystkie plemiona narodu. Już z powierzchni pierzchają.

VII
Chór głosów się wzbija i w krąg halleluja rozbrzmiewa,
Nic się nie przyrówna rozśpiewanemu ludowi.
Taką pieśń tylko suche śpiewać mogły kości,
Albowiem, poza nami, żaden twór ludzki
Tu nie wkroczył.
śpiew, falą ciepła i światła, ciało nam przenika,
Żal w sercu gaśnie.


1931

Przełożył z hebrajskiego
Zeew Szeps





 (C) Midrasz 1998 - 2001. Wszelkie prawa zastrzeżone.