Logo Midrasza


  Jerzy Tomaszewski
Osobliwy miło¶nik prawdy historycznej

          Na niektórych straganach i w księgarniach specyficznego autoramentu znaleĄć można publikacje, które wyróżniają się beztroskim stosunkiem ich autorów do literatury i Ąródeł, napastliwą, a często nawet pełną nienawi¶ci, formą wypowiedzi oraz powtarzaniem twierdzeń o antysemickim charakterze. Autorzy ich głoszą się obrońcami interesów narodu polskiego, nieraz także chrze¶cijaństwa, choć osobliwie rozumianego. Niektórzy mówią: To głęboko wierzący, prawdziwi katolicy; szkoda, że jeszcze nie stali się chrze¶cijanami.

        Do takich utworów należy książka Jerzego Roberta Nowaka zarzucająca kłamstwa prof. Janowi Grossowi, a przy tej sposobno¶ci podejmująca liczne inne wątki, niekoniecznie związane z tematem wskazanym w tytule. Pominę zarzuty stawiane prof. Grossowi, niech - je¶li uzna to za wła¶ciwe - sam się broni. Inne aspekty książki Nowaka, wykraczające poza sprawę zbrodni w Jedwabnem, uważam za znacznie ważniejsze. Autor stara się wpoić czytelnikowi negatywny stereotyp wszystkich Żydów jako wspólnoty wyznawców judaizmu względnie narodu o niemal niezmiennym charakterze co najmniej od ¶redniowiecza. Jedynymi pozytywnie ocenianymi w jego książce Żydami są ci, których poglądy, nieraz przedstawiane w zdeformowanej lub fragmentarycznej (a w rezultacie nie¶cisłej) formie, wykorzystać może dla propagowania własnych tez. Swoistą osobliwo¶cią jest więc reklamowy wstęp wydawcy, w którym m.in. czytamy o książkach Nowaka:

        "Cechą wspólną tych książek jest wła¶nie typowa dla J.R. Nowaka troska o zachowanie prawdy o naszej historii i dziejach najnowszych" (s. 5).

        Publicystyczny charakter książki wynika z pierwotnego przeznaczenia składających się na nią tekstów, zamieszczanych na łamach prasy, ¶wiadczy o nim forma wypowiedzi, jakkolwiek autor stara się o zamieszczanie poprawnych odsyłaczy do Ąródeł cytatów (nie zawsze jednak tego przestrzega), a także sposób argumentacji za pomocą przykładów do¶ć dowolnie wybranych. DoraĄny charakter publicystyki podkre¶la niechlujny język. Cech pamfletu nadaje obelżywy często sposób wyrażania opinii dotyczących prof. Grossa (którego odsądza od czci i wiary, okre¶lając jako kłamcę, oszusta itp.) oraz innych autorów, z którymi się nie zgadza (np. "Prawdziwy chichot ogarnął mnie na przykład, gdy czytałem opinię jednego z grossowych klakierów - księdza Stanisława Musiała [...]. No cóż, dany mi był już zaiste przykry trud obcowania z "płodami" własnych wielkich samotnych trudów badawczych księdza Stanisława Musiała - np. z jego, rojącymi się od kardynalnych wręcz błędów i dowodów mizerii erudycyjnej, dywagacjami nad stosunkiem papieży Piusa XI i Piusa XII do Żydów".). Na obelgi i zniesławienia w dalszym ciągu będę zwracał uwagę jedynie ze względu na ich udział w tworzonym w książce zmitologizowanym obrazie społeczno¶ci żydowskiej. Nie będę się też zastanawiał nad osobliwo¶ciami językowymi książki Nowaka, gdyż jest to sprawa zasługująca co najwyżej na zainteresowanie językoznawcy, badającego współczesne wulgarne pi¶miennictwo polskie.

        Książka zawiera liczne odsyłacze do literatury oraz Ąródeł, przy czym Nowak podkre¶la swą erudycję, do¶wiadczenie i sumienno¶ć, natomiast kwestionuje te cechy u oponentów. Stwierdza przy tym: "Wychodząc z prostego założenia, że je¶li kto¶ raz podaje kłamliwą, niesprawdzoną informację, to trzeba odtąd podchodzić do wszystkich jego pozostałych twierdzeń z wyjątkową ostrożno¶cią" (s. 204). Przede wszystkim zajmę się zatem pytaniem o rzetelno¶ć korzystania z literatury i Ąródeł. Pod tym względem książka budzi istotne zastrzeżenia i czytelnik może doj¶ć do wniosku, że cytowane zdanie jest dyskretną samokrytyką. Wiem, że w polemicznej pasji łatwo przeoczyć pewne aspekty analizowanych zagadnień. Co można jednak ostatecznie wybaczyć początkującemu dziennikarzowi, nie przystoi historykowi, który chwali się erudycją, sumienno¶cią i tytułem profesora. To prawda, gafy bawiące pokolenia studentów zdarzają się nawet najwybitniejszym uczonym. Jednakże co wolno księciu, to nie kurczęciu. Przykładów nie przytoczę, nazwisk nie podam, porównań nie będzie. Uprzedzić jednak należy czytelnika, że nawet fragmentaryczna analiza specyficznych metod argumentacji stosowanych przez Nowaka zajmie sporo miejsca i chwilami może okazać się nużąca.

        Nowak wybiera z obszernej literatury dotyczącej historii Żydów niemal wyłącznie te wypowiedzi i opisy faktów, które ukazują społeczno¶ci żydowskie rozmaitych krajów w złym ¶wietle, natomiast ich położenie w Polsce jako wyjątkowo korzystne, wręcz uprzywilejowane, co Żydom jakoby umożliwiło zwalczanie chrze¶cijaństwa, wyzysk chrze¶cijan, szkodzenie interesom polskim, popełnianie zdradzieckich czynów wobec państwa polskiego itp., wyróżniać się także mieli fanatyzmem religijnym i wyszukanym okrucieństwem.

        Zwłaszcza charakterystyczne jest wykorzystywanie w ten sposób wypowiedzi historyków żydowskich lub współpracujących z żydowskimi instytucjami naukowymi bez względu na kontekst (w przypadku powoływania się na prof. Jakuba Goldberga z oczywistym wypaczeniem sensu artykułu) lub stan historiografii w czasie, gdy pisał (tak jest z powoływaniem się na Heinricha Graetza). Oto wybór tego rodzaju przypadków.

        Czytamy więc (s. 27): "Najfatalniejsze skutki przyniosło przyznanie Żydom w ramach przywileju kaliskiego (1264) własnego sądownictwa, które znalazło się w rękach rabinów. Żydowski historyk N. Schiper pisał w 1926 r. w książce Dzieje Żydów w Polsce oraz przegląd ich kultury duchowej, że "Przyznanie Żydom przywilejów własnego sądownictwa [...] oddało ich pod wyłączną władzę rabinów [...]. Żydzi byli zupełnie zależni od rabinów, którzy nie pozwolili Żydom obcować z innowiercami". Sądy rabinackie niejednokrotnie wykorzystywały swe uprawnienia do bezlitosnego karania ¶miercią, i to okrutną (np. przez gotowanie we wrzątku lub zachłostanie) żydowskich heretyków czy odstępców od wiary mojżeszowej na katolicyzm (!!!)". Stwierdzenie zawarte w ostatnim zdaniu nie pochodzi - wbrew pozorom - z podręcznika N. Schipera (nieakceptowanego przez Ministerstwo Wyznań Religijnych i O¶wiecenia Publicznego dla użytku w szkołach), lecz ze współczesnej publicystycznej broszury (Izrael Szahak, Żydowskie dzieje i religia. Żydzi i goje. XXX wieków historii. Fijor Publishing, Warszawa - Chicago 1997, s. 31).

        Fragment ten jest fantazją, a Nowak nie rozumie (lub udaje) czym były przywileje w dawnej Polsce. Goldberg pisał: "Przywileje nadane Żydom w dawnej Rzeczypospolitej Polskiej należą do tej samej kategorii aktów prawnych, co przywileje nadawane szlachcie, duchowieństwu i miastom, narodowym lub etnicznym mniejszo¶ciom (grupom etniczno-prawnym), takim jak karaici, Ormianie, Tatarzy czy Szkoci, jak również poszczególnym osobom. W dokumentach tych okre¶la się nadane przez wystawcę uprawnienia oraz prawa i obowiązki adresata przywileju". (Jacob Goldberg, Jewish Privileges in the Polish Commonwealth. Jerusalem 1985, s. 1; przekład polski w: Jakub Goldberg, Jewish Privileges... t. III, Jerozolima 2001, s. 1)

        Charakterystyka przywileju kaliskiego jest sprzeczna z poglądami poważnych współczesnych historyków, w tym Goldberga. Uważa on m.in.: "[przywilej kaliski] stanowił punkt zwrotny w historii Żydów na ziemiach polskich. Był to najważniejszy dokument wydany w dawnej Polsce dla Żydów, a otrzymali go z rąk jednego z wybitniejszych piastowskich książąt dzielnicowych". (Żydzi w Polsce. Dzieje i kultura, Leksykon. Warszawa 2001, s. 135). "W przywileju Bolesława prawo sądzenia Żydów przysługuje wojewodzie". (Goldberg, Jewish Privileges... t. III, s. 5). Żydzi nie byli więc wyłączeni z sądownictwa monarchy, a własnym sądom podlegali wówczas, gdy sprawy dotyczyły stosunków między członkami gminy wyznaniowej. Pisze o tym Anna Michałowska: "W gminach żydowskich działało kilka rodzajów sądów, zajmujących się rozpatrywaniem spraw między Żydami: sądy dajanów, sądy władz gminnych (kahału, innych urzędników, cechów rzemie¶lniczych) oraz sądy mieszane". (Anna Michałowska, Między demokracją a oligarchią. Władze gmin żydowskich w Poznaniu i Swarzędzu (od połowy XVII do końca XVIII w. Warszawa 2000, s. 130). Dalej Michałowska omawia zakres uprawnień rozmaitych sądów, ich tworzenie (m.in. w drodze wyborów) oraz tryb postępowania. Gotowania we wrzątku nie przewidywano.

        Na s. 25 dowiadujemy się, że - zdaniem Nowaka - w Polsce nie było prze¶ladowań Żydów, a najważniejszym dowodem ma być opinia rabina Mojżesza Isserlesa, który żył w XVI wieku. Ponieważ za¶ Nowak atakuje prof. Grossa, który pisze o XX w., oznacza to, że lekceważy zasady poprawnego rozumowania, gdyż trudno uwierzyć, by sławny rabin krakowski przewidział, co zdarzy się kilkaset lat po jego ¶mierci. Nowak pomija przy tym literaturę, która analizuje prze¶ladowania w XIX i XX w., a także dawniej. Pisali o tym m.in. Zenon Guldon, Jacek Wijaczka, Hanna Węgrzynek, Jolanta Żyndul (wymieniam tylko niektóre nazwiska polskich historyków, autorów książek opublikowanych w ostatnich latach).

        Nieporozumieniem, okre¶lając to eufemistycznie, jest cytowanie przez "sumiennego erudytę" Nowaka nieistniejącej książki prof. Goldberga (s. 27), i to w kontek¶cie sugerującym poglądy, których ten historyk nie podziela, a nawet uważa za fantazję. Czytamy bowiem, po zdaniu wziętym z książki N. Schipera:

        "Sądy rabinackie niejednokrotnie wykorzystywały swe uprawnienia do bezlitosnego karania ¶miercią, i to okrutną (np. przez gotowanie we wrzątku lub zachłostanie) żydowskich heretyków czy odstępców od wiary mojżeszowej np. na katolicyzm (!!!). Słynny żydowski historyk Jakub Goldberg, doktor h.c. Uniwersytetu Warszawskiego zamie¶cił np. w książce Converted Jews in the Polish Commonwealth relację Żyda-konwertyty C. Abrahamowicza (spisaną 29 czerwca 1791 r. i złożoną w klasztorze berdyczowskim). Cudem uszedł on z życiem z rąk okrutnie znęcających się nad nim członków żydowskiego kahału, chcących ukarać go ¶miercią za przej¶cie na katolicyzm. Abrahamowicz uratował się tylko dzięki interwencji przejeżdżającego przypadkiem obok nocą polskiego szlachcica, który usłyszał jego rozpaczliwe wołania o pomoc. Profesor Israel Shahak pisał w książce Żydowskie dzieje i religia, iż przed 1795 r. mordowanie Żydów na rozkaz rabinów było "dziecinnie proste".

        Otóż nie ma w bibliotekach książki prof. Goldberga pod tym tytułem. Zapytałem go, lecz okazało się, że o niej nie słyszał, jest więc mało prawdopodobne by napisał. Jest natomiast artykuł w Jahrbucher fur Geschichte Osteuropas (1982, t. XXX), zamieszczony w polskiej wersji w zbiorze artykułów Społeczeństwo staropolskie tom IV (1986) i w przekładzie hebrajskim (uzupełnionym odnalezionymi póĄniej informacjami), wydanym jako broszura przez Uniwersytet Hebrajski w Jerozolimie. Zapewne Nowak nie miał w ręku nawet edycji hebrajskiej i zaczerpnął informacje z drugiej lub trzeciej ręki, o czym dyskretnie, wbrew dobremu obyczajowi, nie wspomina. W rzeczywisto¶ci stanowisko Goldberga jest odmienne, relacja o faktach prowadzi go do innych wniosków. Prof. Goldberg pisze najpierw (podaję według wydania polskiego): "częste były wypadki porywania lub przyciągania, a następnie chrzczenia żydowskich dzieci" i na kilku stronach opisuje udokumentowane fakty tego rodzaju, wspomina też o próbach zmuszania dorosłych Żydów, a zwłaszcza Żydówek, do chrztu, choć większo¶ć duchowieństwa katolickiego była przeciwna działaniu przemocą lub podstępem (s. 208-213). Dopiero po tym czytamy:

        "Żydzi posługiwali się niekiedy podobnymi metodami, aby nie dopu¶cić do chrztu katechumenów oraz aby nawrócić na łono żydostwa ochrzczonych już katechumenów. Zachowały się tylko pojedyncze przekazy ¶wiadczące o stosowaniu takich praktyk" (s. 213).

        Dalej przytacza sze¶ć znanych sobie przypadków z lat od 1577 do 1869, z których cztery zakończyły się ¶miercią, w żadnym jednak przypadku nie ma tam mowy o udziale rabina ani o sądzie rabinackim. W broszurze hebrajskiej dodał jeszcze opis wydarzeń w Berdyczowie, aczkolwiek stwierdził - odpowiadając na moje pytanie - że ma istotne wątpliwo¶ci, czy relacja odpowiada prawdzie. Prof. Goldberg jest rzeczywi¶cie znakomitym znawcą archiwów wielu krajów, zwłaszcza polskich, a zarazem badaczem sumiennym i wnikliwym. Uznanie czterech przypadków ¶mierci katechumenów w ciągu trzech wieków za dowód, że zabicie Żyda przez rabina (w żadnym z opisanych przypadków nie występuje rabin ani sąd rabinacki) było "dziecinnie proste", jest bzdurą i ¶wiadczy o ignorancji Nowaka albo o wiadomym doborze i deformowaniu informacji, które przekazuje czytelnikom.

        Wspomniane dwa słowa okre¶lające zabicie Żyda przez rabina jako "dziecinnie proste" zostały zaczerpnięte z książki prof. Szahaka, którego trudno uznać za znawcę dziejów Żydów polskich, ukraińskich, rosyjskich i białoruskich. Wspomina o nich zresztą jedynie marginesowo. Fragment, z którego Nowak wyjął dwa słowa, brzmi:

        "Rosyjski car Mikołaj I, zagorzały antysemita, wydał wiele praw i rozporządzeń wymierzonych przeciw zamieszkującym jego państwo Żydom. Równocze¶nie jednak umacniał w Rosji poszanowanie dla "praworządno¶ci" - nie tylko poprzez wspomaganie tajnej policji, lecz również zwykłej policji i żandarmerii - w konsekwencji czego zabicie Żyda z wyroku rabina było bardzo trudne, podczas gdy w Polsce przed rokiem 1795 czyn taki należał do dziecinnie prostych. [...] Przykładowo, w końcu lat 30. ubiegłego stulecia ¦więty Rabin, zwany cadykiem, z małego miasteczka na Ukrainie, rozkazał stracić heretyka przez wrzucenie go do wrzącej wody w miejscowej łaĄni. Współczesne Ąródła żydowskie ze zdumieniem i przerażeniem donoszą, że "nie pomogła nawet łapówka"; nie tylko wykonawcy wyroku, lecz i sam cadyk zostali surowo ukarani".

        Wzmianka o "praworządno¶ci" cara Mikołaja I skłania do wniosku, że prof. Szahak nie jest najlepszym znawcą historii Rosji, i Nowak - reklamujący swą erudycję historyka - powinien to dostrzec bez trudu. Opowie¶ć, jak cadyk po 1830 r. ukarał heretyka przez wrzucenie do wrzącej wody, brzmi fantastycznie i dowodzi raczej bezkrytycznego stosunku do Ąródła, z którego ją zaczerpnięto. Je¶li nawet przypadek był autentyczny, wyciąganie z niego ogólnego wniosku dotyczącego zasad postępowania rabinów w Polsce przed rozbiorami (jak to czyni Nowak) przeczy elementarnym zasadom logiki. Zauważyć zresztą należy, że opowie¶ć o cadyku na Ukrainie w XIX w. dotyczyła ¶rodowiska chasydów, znacznie różniącego się od tzw. judaizmu rabinicznego. Chasydyzm za¶ pojawił się dopiero w drugiej połowie XVIII w. i rozwijał pod panowaniem rosyjskim i austriackim w czasach zaborów, a więc łączenie tego z dziejami Żydów w Polsce przed rozbiorami jest anachronizmem. Być może było to fałszywe oskarżenie wniesione przez mitnagdim (żydowskich przeciwników chasydyzmu) przeciwko chasydom do władz rosyjskich. Zacięte spory między chasydami a mitnagdim, toczone w pierwszej połowie XIX w., powodowały wzajemne oskarżenia (najczę¶ciej dotyczyły nielojalno¶ci politycznej) i prowadziły niekiedy do uwięzienia cadyków (por. Hasidism Reappraised Edited by Ada Rapoport-Albert. The Littman Library of Jewish Civilization, London 1997, s. 68-71, 107-109). Problemów tych Nowak nie zna lub je lekceważy, a więc posługuje się przykładami anachronicznymi, nie zastanawiając się krytycznie - jak powinien historyk - nad ich prawdopodobieństwem.

        Czytamy dalej na s. 26: "Jednostronny obraz [ukazany przez prof. Grossa - JT] pomija zupełnie szczególną odpowiedzialno¶ć Żydów za ich gruntowne izolowanie się od Polaków przez stulecia. Za preferowanie jidish [pisownia Nowaka - JT] żargonu pochodzącego od j[ęzyka] niemieckiego [...] zamiast uczenia się j[ęzyka] polskiego".

        Okre¶lanie jidysz słowem "żargon" oraz pretensja do Żydów, że "izolowali się" zachowując swój język ojczysty, jest powtarzaniem zarzutów niektórych ¶rodowisk polskich w XIX w., a także Żydów dążących do asymilacji z polskim otoczeniem, oraz anachronicznych opinii o charakterze tego języka. Literacka nagroda Nobla dla Icchaka Baszewisa Singera stanowiła nobilitację jidysz w skali ¶wiatowej, jakkolwiek już w XIX wieku w języku tym rozwinęła się bogata kultura, a zwłaszcza literatura i teatr. Być może Nowak nic na ten temat nie wie, lecz to go nie usprawiedliwia. [...] Dalej czytamy (s. 26-27): "Ta izolacja Żydów wynikała głównie z postaw ich rabinów, obawiających się, że bliższe kontakty z Polakami i poznanie ich języka ułatwi rzecz dla rabinów najstraszniejszą - wyrzeczenie się wiary mojżeszowej".

        We fragmencie tym tkwi absurdalne przekonanie, że dla rabina porzucenie judaizmu powinno być mało istotnym drobiazgiem. Nowak zdaje się nie rozumieć, że dla człowieka szczerze religijnego, zwłaszcza związanego wręcz instytucjonalnie z wyznawaną religią, perspektywa apostazji, wyrzeczenia się tej wiary i przyjęcia innej religii (a tym bardziej religii wrogiej, a taki był do niedawna stosunek chrze¶cijaństwa do judaizmu) jest rzeczywi¶cie najstraszniejsza. Zawiera się w tym sugestia, że zmiana religii jest (lub powinna być) sprawą mało istotną. Albo więc dla Nowaka także jego własna religia jest kwestią mało istotną (człowiek cywilizowany nie powinien oceniać innych ludzi miarą odmienną niż stosowaną do siebie), albo traktuje judaizm jako religię "od diabła pochodzącą", godną potępienia, toteż jego wyznawcy powinni z rado¶cią dokonywać konwersji. Nowak pomija przy tym kwestię nie mniej istotną, a więc dążenie Ko¶cioła katolickiego w Polsce do izolacji wyznawców judaizmu. Motywy były podobne jak w przypadku rabinów, a więc obawa przed oddziaływaniem judaizmu na chrze¶cijan, pomimo, że judaizm nie był (i nie jest) religią zmierzającą do pozyskiwania prozelitów. Hanna Węgrzynek pisze:

        "Duchowni katoliccy w pierwszej połowie XVI w. przesadnie niepokoili się, że wzajemne stosunki pomiędzy chrze¶cijanami i Żydami były tak dobre, iż możliwe stały się wpływy judaizmu na poglądy wiernych. Już ¶redniowieczne ustawodawstwo ko¶cielne, wielokrotnie ponawiane w póĄniejszych wiekach, zakazywało utrzymywania bliskich kontaktów z Żydami, a zwłaszcza pracy w domach żydowskich, w obawie przed wpływami judaizmu na chrze¶cijan". (Hanna Węgrzynek, Konflikty między katolikami i protestantami a wzajemne relacje pomiędzy chrze¶cijanami a Żydami w Polsce w XVI i XVII wieku. [w:] Żydzi i judaizm we współczesnych badaniach polskich. Tom II. PAU, Kraków 2000, s. 36).

        Innymi słowy, dążenie do utrzymania dystansu religijnego widoczne było po obu stronach, z tą różnicą, że wyznawcy judaizmu nie dążyli do pozyskania chrze¶cijan dla swej religii oraz do ich konwersji, natomiast chrze¶cijanie uważali to za swą powinno¶ć. Przypomnieć warto, że analogiczne postulaty wzajemnej izolacji zawierał list pasterski Augusta Hlonda z 1936 r., o którym będzie jeszcze mowa.

        Zdumiewa - powtórzone za książką Graetza - twierdzenie, że "najfatalniejsze skutki dla obrazu Żydów w Polsce przyniosło wysunięte przez frankistów oskarżenie, że "zwolennicy Talmudu używają krwi chrze¶cijańskiej i że Talmud wpaja mordowanie chrze¶cijan jako przepis religijny"" (s. 47). Nowak powinien wiedzieć, że oskarżenia takie - z fatalnymi dla podsądnych skutkami - były formułowane znacznie wcze¶niej, także w Polsce (por. m.in. Hanna Węgrzynek, "Czarna legenda" Żydów. Procesy o rzekome mordy rytualne w dawnej Polsce, Warszawa 1995), a franki¶ci jedynie je powtórzyli.

        Z tym łączy się jeszcze jedna kwestia. Nowak z upodobaniem cytuje polski przekład skróconego wydania wielkiego dzieła (cało¶ć w jedenastu tomach ukazała się w latach 1853-1876), którego autorem był pionier historiografii żydowskiej Heinrich Graetz. Współczesna nauka odeszła daleko od wielu jego poglądów choćby dlatego, że w ciągu 150 lat od ukazania się pierwszego tomu znacznie poszły naprzód studia nad Ąródłami. Co więcej, w czasach gdy pisał Graetz, nie straciły jeszcze aktualno¶ci gwałtowne polemiki między zwolennikami reformy judaizmu, tradycyjnymi ortodoksami oraz chasydami. Graetz nie był beznamiętnym obserwatorem tych sporów, co znalazło odbicie w jego dziele (np. cytowane przez Nowaka na s. 30 okre¶lenie "kłamliwy Zohar"). Współczesny historyk pisze w związku z tym:

        "Inna trudno¶ć wynika z faktu, że do dzi¶ niewielu historyków zdołało zajmować się dziejami chasydyzmu w bezstronny sposób. Tradycje wojowniczej opozycji wobec chasydyzmu z jednej strony, za¶ z drugiej - bezkrytycznej, sentymentalnej empatii i apologetyki pozostawiły trwałe piętno na historiografii ruchu chasydzkiego. Nawet w poważnych studiach dostrzec można albo wpływ neochasydzkiego romantyzmu, albo nieprzyjaznej mu spu¶cizny mitnagdim oraz Haskali". (Shmuel Ettinger, Hasidism and the Kahal in Eastern Europe [w:] Hasidism Reappraised, s.64).

        W dziele Graetza, skądinąd pionierskim, znaleĄć można też stereotypowe poglądy Żydów niemieckich na tzw. Ostjuden (powtarza je Nowak, s.31). Bezkrytyczne odwoływanie się do sądów Graetza i pominięcie póĄniejszej literatury jest, oględnie mówiąc, nieporozumieniem, które historykowi chlubiącemu się erudycją nie powinno się zdarzyć.

        Żenujące jest również opisywanie przez Nowaka "swarliwo¶ci religijnej", jakoby szczególnie charakteryzującej Żydów w przeszło¶ci i współczesno¶ci (s. 48), gdy zapomina o nie mniejszej, ale nieraz - być może - jeszcze większej "swarliwo¶ci" dawnych i dzisiejszych chrze¶cijan. Do¶ć przypomnieć tragedię Mistrza Jana Husa, wojny religijne w Niemczech i Francji, współcze¶nie schizmę tzw. lefebrystów, a gdy mowa o pozornie tylko drobnych wydarzeniach - awantury, prowadzące czasem do przemocy między duchownymi różnych nurtów chrze¶cijaństwa, korzystających z bazyliki ¦więtego Grobu w Jerozolimie. Doszło na przykład do awantury, gdy franciszkanin sięgnął zbyt daleko szczotką podczas usuwania pyłu z gzymsu nad wej¶ciem do bazyliki. Niewiele wówczas brakowało, by patriarcha prawosławny odwołał uroczysto¶ci Bożego Narodzenia. Zdarza się, że policja izraelska interweniuje, by nie doszło do przelewu krwi w sporach między chrze¶cijanami. Innymi słowy, Nowak nieuczciwie ukazuje Żydów jako szczególnie skłonnych do absurdalnych sporów o drobiazgi, traktując to jako ich szczególną cechę.

        O ignorancji (w najlepszym przypadku) ¶wiadczy pogląd (s. 35-36), że pogrom w Kolbuszowej w 1919 r. był "jednym" przykładem tego rodzaju wystąpień. Po pierwsze, pogrom na wiosnę 1919 r. objął wiele miejscowo¶ci (w tym Rzeszów), a obszerna dokumentacja zachowała się w Archiwum Akt Nowych (pisałem o nim, por. m.in. "Kieleckie Studia Historyczne" 1999 t. 15). Po drugie, liczne przypadki ataków na Żydów w tym okresie (włącznie z pogromem w Częstochowie) są znane z archiwów i literatury. Po trzecie, nagminnym zjawiskiem w latach 1919-1920 było bicie Żydów przez żołnierzy, obcinanie im bród itp., co daremnie zwalczało wyższe dowództwo. Dokumenty są w archiwach, zwłaszcza w Archiwum Akt Nowych. W czę¶ci przypadków interweniowały władze centralne, lecz nie wszystkie informacje docierały do Warszawy. Po czwarte, przytaczanie (s.36) opinii prof. Antoniego Polonskiego o braku antysemityzmu podczas strajków chłopskich w 1936 r. nie jest argumentem w odniesieniu do sytuacji w latach 1918-1921.

        Na s. 17-18 Nowak pisze "o przyznaniu przez Piłsudskiego praw obywatelskich 600 tysiącom Żydów zbiegłych z Rosji, po wojnie domowej". Po pierwsze, ani Józef Piłsudski, ani inni politycy nie "przyznali" obywatelstwa polskiego Żydom uchodĄcom z Rosji. Ustawodawstwo polskie oraz układy międzynarodowe okre¶lały krąg osób, które miały prawo do tego obywatelstwa i na tej podstawie władze administracyjne dokonywały "stwierdzenia" (a nie "przyznania") polskiego obywatelstwa. Miało to znaczenie m.in. dla osób stale zamieszkałych na ziemiach, które na mocy traktatu ryskiego weszły w skład państwa polskiego, ewakuowanych w głąb Rosji na początku pierwszej wojny ¶wiatowej i wracających po wojnie. Władze lokalne stwierdzały jednak obywatelstwo polskie niechętnie, stawiając przeszkody formalne osobom spo¶ród mniejszo¶ci narodowych; notowano przypadki, gdy prawa do obywatelstwa odmawiano nawet ochotnikom biorącym udział w wojnie przeciw Armii Czerwonej. Zagadnienia te zaczął porządkować w 1924 r. minister spraw wewnętrznych Zygmunt Hubner, a nie - wbrew legendzie - Józef Piłsudski po zamachu majowym (por. J. Tomaszewski, Wokół obywatelstwa Żydów polskich, 1918-1939 [w:] Narody. Jak powstawały i jak wybijały się na niepodległo¶ć ?, PWN, Warszawa 1989, s. 507-509; J. Tomaszewski, Prawa obywatelskie Żydów w Polsce, 1918-1939 [w:] Studia z dziejów Żydów w Polsce Tom I Materiały edukacyjne dla szkół ¶rednich i wyższych. Żydowski Instytut Historyczny, Warszawa 1995, s. 104-107). Liczba 600 tys. jest daleka od rzeczywisto¶ci. Cało¶ć repatriacji od listopada 1918 r. wyniosła 1265 tys. osób, w tym Polaków 470 tys., Białorusinów 492 tys., Ukraińców 124 tys., Żydów 33 tys. (Mały Rocznik Statystyczny 1938, s. 55). Po raz pierwszy liczbę 600 tys. rzucił minister Felicjan Sławoj Składkowski w polemice z posłem Icchakiem Grunbaumem podczas obrad sejmu. Powtórzyła ją grupa posłów w styczniu 1939 r. w interpelacji, gdy Składkowski piastował tekę premiera. Stanisław Paprocki, dyrektor Biura Polityki Narodowo¶ciowej Prezydium Rady Ministrów, okre¶lił ją w notatce jako "wyssaną z palca". Dokumenty w tej kwestii znajdują się w Archiwum Akt Nowych, opublikowałem je w "Biuletynie Żydowskiego Instytutu Historycznego" 1994/5 nr 172-174, a więc są łatwo dostępne.

        Nieporozumieniem, lecz chyba nie wynikającym z nieznajomo¶ci historii najnowszej, jest zakwestionowanie poglądu, że narodowa demokracja (w tym jej radykalne skrzydło) stanowiła zagrożenie dla Żydów (s. 28). Dzieje tego nurtu politycznego były tematem licznych publikacji i nie powinno być tajemnicą dla historyka chlubiącego się erudycją, że jego przedstawiciele, zwłaszcza w latach trzydziestych XX w., głosili antysemityzm, a niektórzy stosowali przemoc wobec Żydów. Pisali o tym np. prof. Roman Wapiński (Historia polskiej my¶li politycznej XIX i XX wieku. Wydawnictwo ARCHE, Gdańsk 1997, s. 189-190, 193-196), Olaf Bergman (Narodowa Demokracja wobec problematyki żydowskiej w latach 1918-1929. Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 1998) oraz wielu innych autentycznych badaczy.

        Absurdalne jest cytowanie opinii angielskiego autora, który podkre¶lał "gotowo¶ć zwykłego Polaka do akceptowania zasymilowanego czy ochrzczonego Żyda jako równego sobie" (s. 41) oraz komentarz, że dowodem tego były nazwiska jednego ministra i kilku innych osób, które utraciły związek ze ¶rodowiskiem żydowskim i zajmowały stanowiska ¶redniego szczebla. Nowak "zapomina" jednak dodać, że na wielu wydziałach polskich uczelni obowiązywało "getto ławkowe" na podstawie wyznania studentów, niektóre stowarzyszenia wprowadzały "paragraf aryjski" wzorem III Rzeszy (por. Monika Natkowska, Numerus clausus, getto ławkowe, numerus nullus, "paragraf aryjski". Antysemityzm na Uniwersytecie Warszawskim 1931-1939. Żydowski Instytut Historyczny, Warszawa 1999), wielu wybitnych polskich pisarzy (m.in. wzmiankowanego przez Nowaka Antoniego Słonimskiego) i uczonych atakowano z powodu "niearyjskiego pochodzenia", a w publicystyce tzw. obozu narodowego postulowano nawet pozbawienie praw obywatelskich Żydów, jako kryterium przyjmując pochodzenie i religię. W styczniu 1939 r. minister Józef Beck akceptował propozycję dyrektora Departamentu Konsularnego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, by usunąć z pracy w instytucjach państwowych osoby pochodzenia żydowskiego (dokumenty opublikowałem w "Polskim Przeglądzie Dyplomatycznym" 2003 nr 2); zachowały się nawet w archiwum wykazy pracowników dwóch resortów ¶wiadczące, o tym że podjęto przygotowania do czystki.

        Nierzetelne jest przedstawienie stosunku Ko¶cioła katolickiego w Polsce do Żydów (s. 50-51). Nowak wymienił kilka pozytywnych przykładów, natomiast dyskretnie pominął inne, niestety o wiele liczniejsze. Prasa katolicka, a w jeszcze większej mierze gazety i tygodniki wpływowych partii politycznych deklarujących swój katolicyzm charakteryzował się w większoćci postawą antysemicką, a przynajmniej antyjudaistyczną (por. np. Anna Landau-Czajka, W jednym stali domu... Koncepcje rozwiązania kwestii żydowskiej w publicystyce polskiej lat 1933-1939.





 (C) Midrasz 1998 - 2001. Wszelkie prawa zastrzeżone.